Ciąg dalszy sporu o Otwarte Fundusze Emerytalne |
|
| Piątek, 25 Czerwiec 2010 16:16 |
|
Niedawno pojawiły się doniesienia o kolejnym pomyśle, dotyczącym polskiego systemu emerytalnego, ministrów: Jolanty Fedak i Jacka Rostowskiego, by przenosić składki z OFE do ZUS. Według głównych założeń każdy miałby szansę dobrowolnie o tym decydować. Ponadto ministrowie dążą do obniżenia składek przekazywanych Otwartym Funduszom Emerytalnym. Zmiany te stawiają w niekorzystnym świetle sens reformy sprzed 11 lat. Przedstawiane propozycje budzą wiele kontrowersji i pojawia się pytanie: jak będą one sprzyjać obecnym i przyszłym emerytom? Od publicznego wystąpienia Minister Pracy nie cichną głosy w tej sprawie. Coraz częściej słychać słowa krytyki tego projektu. Uważa się, iż to premier powinien zakończyć spór o reformę
W styczniu pojawił się projekt, który zakładał częściową likwidację OFE przez uniemożliwienie powrotu ubezpieczonych do ZUS, a także pozbawienie OFE większości składek. W ten sposób całkowicie zakwestionowano sens dotychczasowej reformy. Od pół roku ministrowie szukają sposobu na likwidację OFE, nie zważając wcale na emerytów. A sami zainteresowani pewnie pogubili się już w tych sprzecznych, czy wykluczających się projektach reform. Możemy jednak być pewni, że obniżenie składek do OFE spowoduje wypłacanie niższych emerytur w przyszłości.
Mimo, iż Otwarte Fundusze Emerytalne do tej pory słabo pomnażały nasze pieniądze, warto dać im szansę. Nieprzychylne wypowiedzi Minister Pracy i jej projekty zmian zapewne zmotywują OFE do efektywniejszego działania i zarządzania powierzonymi środkami. Obecny model odprowadzania składek na emeryturę jest zdecydowanie lepszy niż monopol ZUS. Likwidacja, czy degradacja OFE zniweluje jedynie dotychczasową reformę.
Jolanta Fedak zachwala nowy projekt, który niby gwarantuje wyższe i bezpieczniejsze świadczenia. Trudno jednak w to uwierzyć, gdyż wpłacając składki i umieszczając wszystkie aktywa tylko na jednym instrumencie zwiększa się ryzyko niepomnażania, a nawet utraty części środków. Dodatkowo nie są to obligacje skarbowe, lecz księgowe zobowiązania skarbu państwa. Ministrowie (Fedak i Rostowski) przekonują, że zabranie składek Otwartym Funduszom Emerytalnym tak naprawdę niczego nie zmieni, gdyż kwoty te zostaną zapisane na indywidualnych kontach w ZUS. W przypadku OFE są to realne pieniądze, którymi dysponują i aktywnie zarządzają, np. w postaci akcji, obligacji. Gdy pieniądze trafiają do ZUS, otrzymujemy jedynie wirtualny zapis księgowy, zamiast pieniędzy. Jeśli płatnikom składek zostało niewiele lat do emerytury, wolą mieć realne pieniądze w OFE niż wirtualne w ZUS. Zresztą jaką mamy gwarancję, że za jakiś czas inny minister nie zaneguje tych wszystkich "wirtualnych zapisów"?
Argumentem za likwidacją Otwartych Funduszy Emerytalnych było twierdzenie, iż budżet do nich dopłaca. Natomiast w praktyce wygląda to tak, iż wymagający coraz większych dotacji ZUS zbiera składki, by przekazać je do OFE. Tak więc budżet dopłaca do państwowego systemu ubezpieczeń społecznych. Składki do ZUS są zbyt małe na pokrycie wypłat emerytur, jednak we wszystkich propozycjach wysuwanych przez ministerstwo brakuje realnych i mądrych pomysłów na usprawnienie wydolności finansowej ZUS.
Proponowane zmiany w rzeczywistości oznaczają zastąpienie jawnego deficytu budżetowego - ukrytymi zobowiązaniami emerytalnymi ZUS. Mogą ujawnić się one za innych rządów i spowodować wiele szkód. Nie można oprzeć się wrażeniu, że spór o reformę emerytalną dotyczy głównie tego, czy ma być ona kontynuowana, czy zakończona i zanegowana. Nikt nie dąży do jej poprawy, by służyła obecnym i przyszłym emerytom. I pewne jest to, że jeśli nic się nie zmieni, czekają nas długie miesiące przepychanek, które zanegują wiarygodność i zaufanie do ubezpieczeń społecznych.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Instytutu im. A. Smitha, nie jest to żaden korzystny wybór dla płacących składki. Jego zdaniem prawdziwy wybór polegałby na tym, że osoba, która wycofała się z OFE, sama mogłaby zarządzać swoimi finansami, a do ZUS wpłacałaby i tak ponad 12- proc. składkę.
Możliwość rezygnacji z oszczędzania w Otwartych Funduszach Emerytalnych dla wszystkich, możliwość jednorazowej wypłaty oszczędności emerytalnych przed przejściem na emeryturę, zmniejszenie składki przekazywanej do OFE – to najnowsze pomysły resortu pracy. Nie spotkały się one z akceptacją ministra Michała Boniego, a także Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych oraz Polskiej Izby Ubezpieczonych.
Dodatkowo swój sprzeciw jawnie głoszą publicyści, między innymi Piotr Aleksandrowicz (szef działu biznes "Newsweek Polska"). Nie są oni odosobnieni w swoich sądach, gdyż emeryci także nie są przychylni pomysłom minister Fedak. Ciągłe propozycje zmian w systemie emerytalnym wprowadzają dezorientację i niepokój, a to ostatnia rzecz, której potrzebują przyszli i obecni emeryci.
Powielanie oraz rozpowszechnianie treści kompletnych lub jakiejkolwiek części umieszczonych artykułów, łącznie z kopiowaniem i fotokopiowaniem, przenoszeniem na łączniki elektroniczne, a także zamieszczanie w Internecie bez pisemnej zgody Administratora portalu jest surowo zabronione pod groźbą kary oraz może być ścigane prawnie. |
| Zmieniony: Czwartek, 21 Październik 2010 12:03 |